KLUB MIŁOŚNIKÓW GÓR - ZĄBKOWICKI UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU

   
   
   
   
Hruby Jesionik

W czerwcu tego roku podczas pobytu w Tatrach Klub Miłośników Gór zdobył aż pięć dwutysięczników. Podczas naszej 96 wyprawy w Wysoki Jesionik również mamy zamiar zdobyć 5 szczytów, z tą różnicą, iż będą to czeskie tysięczniki. Naszą wycieczkę rozpoczynamy w Karlovej Studance, skąd docieramy do schroniska Ovcarna. Pogoda zapowiada się rewelacyjnie, więc z uśmiechami na ustach wyruszamy na szlak. Trasa od samego początku pnie się łagodnie w górę pośród zielonych górskich hal urozmaiconych letnimi kwiatami i rozmaitością traw, które bujają się niczym morskie fale w rytmie, który nadaje im wiatr. W oddali pozdrawia nas Pradziad (najwyższy szczyt Jeseników) wraz z jego charakterystycznym schroniskiem. W oddali można zobaczyć również grupę skalną Pertovy Kameny. Ponoć związana jest z nimi legenda o kowalu. Ciekawskich zachęcam do poszperania w necie. Niestety formację tę można oglądać tylko z daleka, gdyż nie prowadzą tam szlaki turystyczne. Wiatr się wzmaga, jego szum zakłóca wszelkie rozmowy. Jest do tego bardzo psotliwy: ściąga z głów czapki i kapelusze. My dumnie stawiamy mu czoło i nie poddając się maszerujemy pod prąd, aby dojść na pierwszy tysięcznik: Wysoka Hole - 1465m npm. Rozległy i płaski teren sprawił, iż pełnił funkcję poligonu a w okresie II wojny światowej planowano tam budowę lotniska. Na szczęście do tego nie doszło. Oprócz poligonu na szczycie znajduje się również kamień wyznaczający granicę historyczną Śląska i Moraw oraz granicę trzech państw feudalnych: zakonu krzyżackiego z Brutalu, państwa velkokolosińskiego oraz państwa janowickiego. Łagodne wzniesienia sprawiły, iż niezauważalnie zdobywamy kolejne tysięczniki - Kamzičnik (1420m npm.) oraz Velky Maj (1385m npm.). W oddali widać górski pejzaż oświetlony jaskrawym słońcem oraz pola malowane złotym zbożem i przeplatane zielenią łąk. Nad nami błękitne niebo dopełnia widoku jak z pocztówek. Co prawda omijamy jeden tysięcznik (nie wiem, kto wyznaczał te szlaki) - Jeleni Hrbet (1367m npm.), ale za to docieramy do Jeleni Studanki, źródełka usytuowanego na jego zboczu i relaksujemy się przy jego kojącym szumie wypływającej z niego wody.

Kolejny tysięcznik nieco różni się od poprzednich, jego szczytowe skalisko jest wspaniałym punktem widokowym jak również świetnym miejscem na ciekawe zdjęcia. Mowa tu o szczycie Pecny o wysokości 1334m npm. Choć wiatr dmucha tu niemiłosiernie, sesja fotograficzna musi być. Nikogo na szczęście nie porwało, wszyscy w komplecie docieramy na Ztracene Kameny (1251m npm.). Skąd na szczycie góry wzięła się tak potężna ilość ogromnych bloków skalnych? Ponoć jest to sprawka samego diabła. Niezależnie jednak, kto tego dokonał, wygląda to imponująco. Sami musicie to zobaczyć. Kamienistą ścieżką schodzimy ze Ztracenych Kameny wprost na przełęcz Skritek, gdzie wita nas nietypowy skrzat pilnujący swoich rozległych terenów.

Myślę, iż wszyscy uczestnicy wyprawy zgodzą się ze mną, iż Hruby Jesienik wart jest odwiedzenia a spacer tak pięknym widokowo szlakiem sprawia, że chce się więcej i więcej. Za to wszystko składam podziękowania organizatorom i przewodnikowi Włodkowi J., który opracował trasę i bezpiecznie nas nią przeprowadził. A na więcej zapraszam już niebawem, tym razem w Izery. Do zobaczenia na szlaku, ST.
Tatrzańska przygoda

Dzień 1 Pamiętam naszą ostatnią klubową wycieczkę w Tatry w 2020r., wyprawę do Słowackiego Raju oraz zdobycie Rysów. Jakby to było wczoraj. Po czterech latach Klub Miłośników Gór powraca w Tatry na swoją 95 wyprawę. Czasu na realizację wyjazdowych planów mamy niewiele, a tak dużo do zobaczenia, dlatego wyjeżdżamy w godzinach nocnych do Zakopanego, aby od rana wyruszyć na szlak. Pierwszego dnia, tak na rozgrzewkę wjeżdżamy na Kasprowy Wierch, skąd podziwiamy pierwsze widoki na tatrzańskie szczyty. Nie tylko na góry warto popatrzeć. Tego słonecznego dnia można było zaobserwować na niebie rzadkie zjawisko - efekt „halo” na słońcu. Słońce delikatnie grzeje naszą skórę, chłodny wiatr chłodzi nasze zapędy, żebyśmy za szybko nie zeszli z górskich szlaków. Dzisiaj zdobywamy nasz pierwszy dwutysięcznik znajdujący się w Tatrach Zachodnich – Beskid (2012m npm.). Przez Przełęcz Liliowe schodzimy do Doliny Gąsienicowej. Kiedyś na tych halach był prowadzony wypas, stąd też tak liczna obecność szałasów pasterskich. Nie wiem czy wiecie, ale kiedyś Dolina ta miała nazwę Doliny Gąsienicowych Stawów. Oprócz najbardziej znanego Czarnego Stawu Gąsienicowego znajduje się tutaj kilkanaście innych mniejszych stawów. Kamienne górskie granie, słońce i chmury tworzą niesamowite pejzaże, które na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Chociaż na północnych stokach nadal zalega śnieg, tatrzańska przyroda powolutku budzi się do życia. Zielone górskie łąki i hale obsypane są sasankami, dzwonkami, goryczką czy lepnicą bezłodygową. Na Hali Gąsienicowej w schronisku Murowaniec robimy zasłużony odpoczynek przy chłodnym napoju, w końcu nawodnienie w górach to podstawa ;) Schodzimy powolutku do Doliny Jaworzynki, która otula nas lasem i chroni przed wiatrem. Pozwala nam jednak na dalsze podziwianie widoków na Królową Kopę, Kopę Magury i Jaworzyńską Czubę. Naszą wędrówkę kończymy w Kuźnicach, które stanowią część Zakopanego. To właśnie stąd rozpoczynają swój bieg liczne szlaki turystyczne w Tatry Zachodnie.

Dzień 2 Słońce powolutku wychyla się zza górskich szczytów i promieniami budzi mieszkańców Zakopanego i ząbkowickich górali, którzy z uśmiechem na ustach przygotowują się na spotkanie z kolejną tatrzańską przygodą. Zaopatrzeni w dużą dawkę energii jedziemy do Kir, gdzie swój początek ma Dolina Kościeliska (druga pod względem wielkości dolina w Tatrach po Dolinie Chochołowskiej). Dzielimy się na dwie grupy. Jedna przemierza dolinę, podziwiając liczne wapienne formy skalne i wąwozy. W dolinie znajdują się również liczne jaskinie, w tym Jaskinia Mroźna czy Mylna. Czy nasi dolnośląscy klubowicze zechcą je eksplorować? Pewne jest to, że w dolinie nie ma czasu na nudę. Na Hali Ornak można zachwycić się panoramą zielonych hal i zboczy, turni porośniętych świerkowym lasem. W tym urokliwym zakątku Tatr na Małej Polanie Ornaczańskiej znajduje się klimatyczne Schronisko PTTK na Hali Ornak, gdzie można się zrelaksować w otoczeniu tatrzańskiej przyrody. Druga grupa pod przewodnictwem tatrzańskiego przewodnika Emila kieruje się na Czerwone Wierchy – masyw górski Tatr Zachodnich, który swą nazwę zawdzięcza roślinie o nazwie sit skucina porastającej jego zbocza, które późnym latem przybierają czerwoną barwę. W skład masywu wchodzą: Ciemniak (2096m npm.), Krzesanica (2122m npm.), Małołączniak (2096m npm.) i Kopa Kondracka (2005m npm.). Bardzo długie i mozolne podejście pod Ciemniaka wynagradzają nam niesamowite widoki. Podczas sporej części naszej wędrówki towarzyszy nam widok na śpiącego rycerza Giewont. Chociaż odległości między kolejnymi szczytami są niewielkie, ich przejście znacznie się wydłuża. Powód jest jeden – widoki: strzeliste szczyty, zielone stoki, urwiska i to wszystko skąpane w wiosennym słońcu. Dumni ze zdobycia Czerwonych Wierchów schodzimy na Przełęcz pod Kopą Kondracką, skąd jak na wyciągnięcie ręki widać Schronisko na Hali Kondratowej. Do pokonania mamy tylko schody, schody, kamienne schody …… W końcu docieramy do Doliny Kondratowej a następnie Doliną Bystrej schodzimy do Kuźnic. Wielogodzinny marsz każdemu dał się we znaki, ale warto było pokonać tę trasę, aby móc zobaczyć piękno i potęgę Tatr. Po takej wyprawie wszyscy zasłużyli na chwilę relaksu i odpoczynek. Jedziemy więc na Chochołowskie Termy, gdzie w pełni korzystamy z oferowanych atrakcji: baseny termalne, kąpieli siarkowych, jacuzzi.

Dzień 3 Trzeci dzień obudził nas słońcem, ale pogoda bardzo szybko uległa zmianie. Jak to w górach. Intensywne opady deszczu uniemożliwiły nam wyjście w góry. Szkoda. Czas wolny spędzamy na odpoczynku i spacerach po Zakopanem. Krupówki, Gubałówka, Jaszczurówka to tylko kilka z wielu ciekawych miejsc w Zakopanem, które oglądamy. Zakopane i Tatry mają jeszcze wiele pięknych i ciekawych miejsc do pokazania. Na pewno wielu z Was się ze mną zgodzi, że trzy dni w tak cudownym miejscu to zdecydowanie za mało. Nie mam jednak wątpliwości, że jeszcze tu wrócimy i to nie jeden raz. Z tego miejsca chciałabym podziękować wszystkim za uczestnictwo w tym wyjeździe, dzięki za wspaniałą atmosferę i cudownie spędzony czas a organizatorom i przewodnikom za trud włożony w jego przygotowanie. Do zobaczenia na szlaku, Sylwia.
Dolina Św. Piotra

Kilka tygodni temu miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu autorskim młodego pisarza - Sławka Gortycha, który jest zakochany w Karkonoszach. Dlatego też akcja jego kryminałów rozgrywa się w Karkonoszach i w karkonoskich schroniskach, tych istniejących jak i tych, które przestały istnieć. Sławek opowiadał jak powstawały jego książki oraz ile pracy włożył w przygotowanie materiałów do nich. Opowiadał też o swoich wędrówkach po karkonoskich szlakach. Wśród najpiękniejszych szklaków wymienił ten biegnący ze Spindlerowego Młyna do Schroniska Vyrovka. Pomyślałam wtedy, że tam mnie jeszcze nie było i warto by się w to miejsce wybrać. Chwilę później na klubowej stronie ukazała się propozycja wyjazdu właśnie do Doliny św. Piotra organizowana przez Staszka. Tym oto sposobem moje plany wycieczkowe zostały szybko zrealizowane. W dniu 18 maja 2024r. Członkowie Klubu Miłośników Gór wyruszyli na 94 wyprawę do jednego z piękniejszych miejsc, które kryją w sobie Karkonosze. Ząbkowice Śląskie żegnały nas słonecznie, niestety Spindlerovy Młyn powitał nas smutną, iście jesienną pogodą. Na szlaku mgła na zmianę z deszczem „umilają” nam czas. Wspinamy się na Hromovkę, szczyt wysokości 1031m npm. Mijamy spowite w gęstej mgle schronisko na Plani i podążamy w stronę Klinovych Boud. Wiecie jak wygląda ta górska osada na wysokości 1227m npm? Po prostu przepięknie: kolorowe chaty rozrzucone na zielonej łące, wypoczywające na pastwiskach zwierzęta. Krajobraz jak wycięty z alpejskiej wioski. I nie są to informacje wyczytane w necie. Widzieliśmy to na własne oczy. Pogoda czasami lubi zaskakiwać. I tak było w tym przypadku. Mgły się podniosły ukazując nieśmiało całą dolinę i osadę, na końcu której czekało na naszych strudzonych wędrowców schronisko Bouda Nova Klinovka z klimatycznym wnętrzem, w którym można było się ogrzać przy kominku i dobrze zjeść. Jednak nie długo nacieszyliśmy oko widokami. Po wyjściu ze schroniska mgła i deszczowe chmury wróciły z powrotem na swoje miejsce. W tych okolicznościach przyrody dochodzimy do schroniska Chata na Rozcesti a następnie kierujemy się w kierunku kolejnego schroniska Vyrovka, niedaleko którego zielony szlak prowadzi do Doliny św. Piotra. Początkowo schodzimy stromo w dół po mokrej kamiennej ścieżce, która później zaczyna łagodnie opadać w głąb doliny. A w dolinie pogoda idealna na wiosenny spacer, ponieważ gdzieś w okolicach Vyrovki udało nam się zgubić mgłę i deszcz. Już nam nie towarzyszą. Towarzyszy nam za to szum Świętopiotrowego Potoku spływającego kaskadami przez piękną, zieloną dolinę, śpiew ptaków i śmiech uczestników wycieczki. Ich nic nie złamie, czy to deszcz, śnieg czy mgły i zawierucha. Oni zawsze z uśmiechem na ustach i z plecakami pełnymi dobrego humoru pokonują górskie szlaki. Chociaż trasa była łatwa, liczyła jednak ok. 18km marszu w mało sprzyjających warunkach. Pomimo to udało nam się zobaczyć najciekawsze i najpiękniejsze karkonoskie miejsca dzięki okienkom pogodowy. Dzięki za świetną i bardzo udaną wycieczkę. Do zobaczenia na szlaku, Sylwia T.

P.S.

Trasa opracował i poprowadził Stanisław Susz.

Zdjęcia - praca zbiorowa.

Wszystkim, którzy brali udział w przygotowaniu wyprawy bardzo dziękuję.

Włodzimierz Jankiewicz


331 Copyright © JKsoft 2018 - 2024 U:   H:   Zaloguj